Penumbra: Czarna Plaga

Recenzja drugiego epizodu badzo dobrej przygodówki. Przebudzenie okazało się fenomenalne, teraz czas zobaczyć, jak prezentuje się jej kontynuacja. Black Plague to bezpośrednia kontynuacja pierwszej części, zatem ponownie wcielamy się w Philipa. Znajdujemy się w niższej części kopalni,jakieś kilka godzin po zakończeniu jedynki. Przyznam, że nie spodziewałem się, iż drugi epizod utrzyma poziom poprzedniego, ba, a nawet go przebije…

Witamy w Schronie!

Philip spędził już bardzo dużo czasu w kopalni i bardzo dużo przeszedł. Jednak to jeszcze nie koniec. Nie poznał on odpowiedzi na dręczące go pytania, nadal poszukuje ojca. Wszyscy ludzie, których spotkał, okazali się wariatami. Czas robi swoje, więc niestety także u naszego protagonisty zaczynają pojawiać się pierwsze symptomy choroby.
Fabuła to oczywiście dokończenie wątków, które rozpoczęły się w części poprzedniej. W końcu, z postępem w grze wszystko będzie miało sens.

Jak się niemiło okazuje, pod kopalnią istniał ośrodek badawczy. Prowadzono tu badania nad czymś niezwykłym. Czymś, czego człowiek nie powinien był poznawać. Jak to oczywiście bywa w wielu filmach i grach, jakieś dziwne odkrycie przynosi ze sobą złe skutki. Tak jest i tym razem. LaFresque będzie musiał zmierzyć się z tym, co odkrył między innymi jego ojciec, i przetrwać.

Tak jak w poprzedniczce, wiele zmuszających do kreatywnego myślenia zagadek. Pojawia się tu jednak problem, gdyż Czarna Plaga jest skandalicznie krótka! Ja rozumiem, całość jest świetna, ale można się nią delektować niewiele ponad trzy godziny. I koniec…

Znowu to samo, ale czy to źle?

Gameplay na pierwszy rzut oka wydaje się identyczny do Overture. No cóż, pierwsze wrażenie jest najważniejsze i tak, to ciągle to samo. Skradanie się, zbieranie notatek i nagrań, zawsze za mało światła wtedy, kiedy jest potrzebne i zagadki zmuszające nas do wykorzystania otoczenia. Wszystkie wymienione rzeczy budują ten niesamowity klimat, którego doświadczaliśmy wcześniej i nieistotne, że jest mało zmian.

Tak jak w przypadku pierwszej części, tak i w tym uczucie zagrożenia jest niesamowite. Zwłaszcza, że teraz mierzyć się będziemy z innym rodzajem przeciwników…nieszczęśników, których dopadła choroba, na którą gracz musi znaleźć lekarstwo. Tak jak w poprzedniczce audio sprawia, że nie możemy przestać się bać.

W kwestii grafiki nie poczyniono reowulycjnych zmian, ale mała poprawa jest widoczna na wyższej rozdzielczości.  Fizyka nadal jest, bardzo dużo rzeczy można podnosić i przesuwać, co jest konieczne w rozwiązywaniu zagadek, albo po prostu przedostaniu się do innej lokacji.

System zapisu pozostał w postaci dziwnych lamp, z tymże teraz dodano możliwość wyboru, który mamy wczytać.

“Cudo, po prostu cudo!”

Rzadko w ostatnich latach spotyka się gry, w których można doznać tylu emocji. Gry, która jednocześnie straszy i daje niesamowitą satysfakcję z poznania jej. Taka jest Prenumbra. Ma mocną historię, świetną muzykę i potrafi nastraszyć. To naprawdę warto poznać. Poziom sequela zdecydowanie utrzymany.

 

Skomentuj artykuł

Zostaw swoje słowa

Nie publikujemy adresów email


*