OutRun

OutRun, który powstał w 1986 roku nie był pierwszą grą wyścigową w historii, mimo to był bardzo wyjątkowy. Można by powiedzieć, że był pierwszym symulatorem prędkości.

Inne gry generowały obraz z mozolną prędkością, obiekty pojawiały się na horyzoncie, by zniknąć za naszym samochodem dopiero za kilka długich sekund. A licznik wskazywał 200km/h. Teoretycznie był to problem sprzętowy, bo komputer nie był w stanie tak szybko skalować przemieszczających się obiektów. Ale autorzy OutRun ominęli ten problem. W OR obiekt pojawiał się na ekranie na ułamek sekundy, a linie na drodze zamiast się przesuwać mrugały naprzemiennie z dużą prędkością, sprawiając wrażenie szybkiego ruchu. Zupełnie jak lampki choinkowe, gdzie światło przesuwa się po kablu, ale gdyby zatrzymać wzrok na jednej żarówce, to zauważymy, że ona po prostu mruga. OR wyszedł wtedy przede wszystkim na automaty, ale także na mnożące się komputery osobiste takie jak Commodore 64, Atari, ZX Spectrum itp. No i w OR było piękne czerwone Ferrari Testarossa a u boku kierowcy nie mniej piękna towarzyszka jazdy, która po stłuczce krzyczała na naszego biednego kierowcę. Sprawiali wrażenie udanego małżeństwa.

Aż dziw bierze, że pierwszy Test Drive, który powstał w 1987 zrobił jeszcze furorę. Przecież była to kolejna z tych mozolnych wyścigówek, gdzie prędkości wcale nie czuć? no ale miała ten spory jak na tamte czasy wybór samochodów. W każdym razie Test Drive pojawia się co jakiś czas w nowej odsłonie, ale z raczej mizernym skutkiem. Natomiast OutRun miał raczej więcej konwersji niż kontynuacji i nie przeszedł szybko do trzech wymiarów. Dopiero w 2004 doczekał się części drugiej. OutRun 2 powstał na konsolę XBOX i był w pełni trójwymiarowym sequelem z praktycznie niezmienionymi założeniami ? ma przede wszystkim bawić. Teraz mamy rok 2006, mija 20 lat od powstania pierwszego OR. Z tej okazji pojawia się OutRun 2006, czyli teoretycznie rozszerzony OutRun 2, ale tym razem także na PC. Czas zawołać dziewczynę i wsiadać w czerwone Ferrari!

Tak jak pisałem ? OR służy przede wszystkim do zabawy. Nie znajdziecie tu żadnego realizmu, a emocje będą niemal identyczne jak 20 lat temu. Zmianom uległa przede wszystkim grafika, ale o tym potem. Do grania w OR będzie nam potrzebna jedna ręka, która obsłuży cztery strzałki na klawiaturze. Umiejętność obsługi tychże klawiszy wystarcza do opanowania całej gry. Trudniej jest już opanować samochód na zakręcie, to wymaga treningu i refleksu. W trybie kariery mamy dwie opcje ? turnieje oraz jazda z dziewczyną. Turnieje składają się z serii wyścigów, a celem jest dojechać do mety w pierwszej trójce, a poza tym nie dać się dogonić czasomierzowi, który bezwzględnie odlicza pozostały czas. Każdą trasę pokonujemy w maksymalnie 90 sekund, ale często jest do przejechania kilka kursów, które zmieniają się jak w kalejdoskopie. Na koniec zawsze wpadamy do neutralnej strefy, jadąc nią obserwujemy jak zmienia się kolor nieba, wyrastają góry lub inne obiekty i za zakrętem jest już zupełnie inny świat. Nie dziwi tutaj fakt, że wyjeżdżając z gorącej plaży trafiamy w mroźne góry. Takich tras może być maksymalnie 15 pod rząd, ale to dopiero na koniec turnieju. Poza pokonywaniem zakrętów trzeba też wyprzedzać przeciwników. Na początek starujemy z pozycji 8 i brniemy do przodu, ale z czasem robi się coraz trudniej ? z 30 pozycji jeszcze da się dogonić lidera, ale z 99 jest już niemały problem. Poza zwykłymi wyścigami w turnieju są też pojedynki ? kto dłużej będzie jechał w poślizgu, kto dłużej w tunelu powietrznym za innym samochodem, kogo rzuci dziewczyna (a rzuci tego, który będzie dłużej na drugiej pozycji). Skoro już jesteśmy przy kobietach, to w trybie kariery są do zdobycia trzy piękne panny. Wsadzić je do naszego Ferrari nie ma problemu, ale zadowolić taką sarenkę już ciężko. Ma ona bowiem wysokie wymagania od nas, kierowcy. Pędząc z prędkością 300km/h nakazuje nam uderzać w samochody lub je omijać, wyprzedzać konwój ciężarówek, przecinać liny między dwoma samochodami, unikać spadających meteorów, nie dać się porwać przez UFO, rozjechać kilka duchów? i jeszcze wiele więcej zadań. My musimy te zadania wypełniać i dostajemy od panny ocenę w siedmio- elementowej skali. Aby móc podrywać następną kobitkę, trzeba mieć dobrą średnią u aktualnej. W dodatku średnia owa jest wyliczana z zadań z każdej z 15 tras. Ale nie ma tak, że od razu przejedziemy te 15 tras. Są one ułożone jak piramida, na końcu każdej lokacji jest rozjazd lewo/prawo, co pozwala wybrać jedną z dwóch kolejnych, ostatecznie dając możliwość przejechania jedynie 5. Pewne jest więc, że za pierwszym razem się nie uda. Ja wypadłem blado jako podrywacz ? nie zaliczyłem nawet pierwszej dziewczyny:). Cierpliwość zbyt szybko się kończy?

Poza trybem kariery są ?standardowe? tryby jak wyścig z czasem czy wolny wyścig. Za każdy przejazd dostajemy punkty, za które możemy kupić dosłownie wszystko: samochody, lakiery, trasy, melodie i inne. Jedyne co można dostać bez pieniędzy to kolejne etapy turnieju. Dla leniwych jest specjalny tryb, właściwie oddzielna gra, OutRun2SP. Jest to w pełni odblokowana wersja gry, są od razu wszystkie modele Ferrari i wszystkie trasy, po prostu odpalamy i gramy bez zbędnych komplikacji.

OR to totalny arcade, przy którym gry z serii Need for Speed wypadają na ultra-realistyczne ścigałki. Tutaj realizmu nie zaznamy, odczucia będą podobne jak 20 lat temu. Po prostu ciśniemy gaz i sterujemy w lewo i w prawo. Hamulec przydaje się jedynie przy wprowadzaniu samochodu w kontrolowany poślizg, który trzeba zastosować na każdym ostrzejszym zakręcie. Nasze Ferrari może jechać bokiem w nieskończoność, a my kontrolujemy jedynie położenie na zakręcie ? albo bliżej zewnętrznej linii łuku albo wewnętrznej. Szybko da się opanować ten trik, jednak czasem trzeba mieć niezły refleks, żeby przejść z jednego zakrętu w drugi. Trasy to także wymyślone lokacje, ze znanymi ze świata rzeczywistego elementami takimi jak Statua Wolności czy Wieża Eiffla. Tak jak pisałem, krajobrazy zmieniają się szybko, przechodząc z jednej skrajności w drugą. Zwolennicy realizmu lepiej niech nie tykają tej gry. Z kolei gracze, którzy oczekują jedynie dobrej zabawy nie zawiodą się ? OR jest wciągający i miodny. Poziom trudności przez większość gry jest znośny, dopiero na koniec robi się naprawdę ciężko, ale to też da się przejść. Generalnie nie mu tu czegoś takiego jak uszkodzenia i poważne kraksy. Uderzając w bandę z reguły odbijamy się na środek drogi, po dachowaniu samochód od razu staje na koła, nie ma przestojów ani nic takiego. Cały czas się jedzie.

OR cieszy oko. Nowoczesna grafika to podstawowa różnica między wersją `86 a `06. Przede wszystkim piękne są modele samochodów Ferrari, które są jedyną marką występującą w OR (z resztą zawsze były). Są one wykonane niezwykle dokładnie, nie brudzą się, nie wgniatają po uderzeniu, zawsze błyszczą i ściągają na siebie wzrok. Czasem zapatrzyłem się na czerwony super bolid i zapomniałem o zakręcie. Niestety tylko wygląd pozostał idealnie odwzorowany, bo już osiągi są raczej wymyślone. Jest jakaś tam hierarchia zgodna z rzeczywistością, ale często bywa, że model o słabszej przyczepności trzyma się drogi naprawdę dobrze, lepiej niż inny o lepszej przyczepności. Generalnie zasada jest taka: im szybszy, tym mniej przyczepny. Nie pamiętam ile dokładnie jest modeli Ferrari, ale każdy ma dwie wersje ? podstawową i OutRun, czyli po tuningu optycznym i mechanicznym. Najlepiej kupować od razu wersje ulepszone, bo są lepsze i niewiele droższe. Lokacje też są prześliczne, kolorowe, z rozległymi krajobrazami, wielkimi zjazdami w dół, fajnymi efektami takimi jak mgła czy piasek zmiatany z drogi przez wiatr. Naprawdę uczta dla oczu! Dźwięk jest arcade`owy. Ferrari wydaje odgłosy niczym odkurzacz ? brzęczy w jednym tempie, niezbyt ciekawie. Inne samochody w ogóle nie wydają dźwięków, podczas ich wyprzedzania odgrywany jest tylko krótki odgłos mijania (niczym w starych grach właśnie). Muzyka pozostała bez większych zmian, mamy nowe wersje starych muzyczek, niezbyt porywające. Można także wybrać wersje oryginalne, ale niestety nie te z wersji C64, co dla mnie było ciosem prosto w serce:). Są także remixy, niby dynamiczne, ale też zbyt monotonne. Kilka utworów jest śpiewanych przez jakąś panią, też nic porywającego. Ogólnie muzyka jest słaba, nie wiem czemu nachodzi mi na język określenie „arcade`owa”. Gdyby nie te stare motywy sprzed 20 lat nie byłoby czego słuchać. Za to udźwiękowienie w starym stylu jak najbardziej na plus.

OR to jedyna nowa gra w starym stylu. Wciąż dostajemy coraz to bardziej realistyczne pozycje, tymczasem chyba brakuje takich totalnie arcade`owych gierek, przynajmniej na PC. A OR totalnie odstaje od innych wyścigów, daje wiele radości i super wygląda. Wiadomo, w swoim czasie zaczyna się nudzić, ale to zależy od gracza. Posiada także trochę humoru, szczególnie w trybie OutRun2SP ? po ukończeniu wyścigu, oglądamy scenkę jak nasz kierowca usilnie próbuje przytulić lub pocałować panienkę z którą jechał, niestety zawsze z miernym ale zabawnym skutkiem.

Skomentuj artykuł

Zostaw swoje słowa

Nie publikujemy adresów email


*